Na samym szczycie mojej kupki wstydu znajduje się State of Decay

Na samym szczycie mojej kupki wstydu znajduje się State of Decay. Mierzę się z tą grą regularnie od prawie roku. Najpierw kilkukrotnie przechodziłem demo (chyba najdłuższe i najbardziej grywalne demo jakie można pobrać na Xbox Live).
Jestem wielkim fanem przedstawionego świata i wszystkich zaimplementowanych mechanik. Ponadprzeciętnie podoba mi się pora roku, pogoda - praktycznie wszystko. Niestety jak tylko zasiądę do gry to prędzej czy później zapada zmrok, a ja zaczynam się po prostu panicznie bać. Pełna imersja w tym przypadku zabija przyjemność gry. Dosłownie. Ta gra jest zbyt dobra.

Może nie powinienem grać sam? Niestety Agnieszka ledwo znosi szwędaczy z The Walking Dead, nawet nie będę próbował jej przekonać do rozjeżdżania kilkunastozombiakowych hord czy delektowania się absolutnie doskonałym dźwiękiem walenia kijem w głowy zgnilców. Nie wiem jak to będzie, może jakaś terapia?

2014-04-16 06:32:46

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2017-07-20

Ostatni treściwy post dodałem ze dwa miesiące temu. Niby wciąż gram, ale przeszedłem najpoważniejszy od lat kryzys czerpania przyjemności z tej rozrywki

2015-06-09

Sto sześćdziesiąt godzin w trzy tygodnie, które minęły już od premiery. Straszliwie dużo grania za mną i całkiem sporo przede mną

2013-06-21

Kiedy ostatnio zdarzyło Wam się 4 razy z rzędu przejść całe demo konsolowej gry? Przyznam, że byłem dosyć sceptyczny wobec State of Decay, jednak zręcznościowa i nieco chaotyczna walka oraz liczne bugi nie zniechęciły mnie