Na samym szczycie mojej kupki wstydu znajduje się State of Decay

Na samym szczycie mojej kupki wstydu znajduje się State of Decay. Mierzę się z tą grą regularnie od prawie roku. Najpierw kilkukrotnie przechodziłem demo (chyba najdłuższe i najbardziej grywalne demo jakie można pobrać na Xbox Live).
Jestem wielkim fanem przedstawionego świata i wszystkich zaimplementowanych mechanik. Ponadprzeciętnie podoba mi się pora roku, pogoda - praktycznie wszystko. Niestety jak tylko zasiądę do gry to prędzej czy później zapada zmrok, a ja zaczynam się po prostu panicznie bać. Pełna imersja w tym przypadku zabija przyjemność gry. Dosłownie. Ta gra jest zbyt dobra.

Może nie powinienem grać sam? Niestety Agnieszka ledwo znosi szwędaczy z The Walking Dead, nawet nie będę próbował jej przekonać do rozjeżdżania kilkunastozombiakowych hord czy delektowania się absolutnie doskonałym dźwiękiem walenia kijem w głowy zgnilców. Nie wiem jak to będzie, może jakaś terapia?

2014-04-16 06:32:46

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-08-12

Drugi dzień gry i drugi raz kiedy nie mogłem się późną nocą oderwać od pogoni za "jeszcze jedną planetą"

2016-11-22

Automatron, chronologicznie pierwszy fabularny dodatek do F4, ma wyjątkowo udany plakat

2016-10-20

Dlaczego w ogóle chciało mi się grać w najnowszą odsłonę Deus Ex? Z zainteresowaniem śledzę postępy w kierunku transhumanizmu, cierpliwie czekam na opracowanie interface mózg<->komputer, a pewnie już niedługo w moim ciele zagości jakiś wzmacniacz, rozrusznik czy endoproteza