Raz na jakiś czas zdarzy się weekend, podczas którego udaje się skutecznie zmniejszyć kupkę wstydu

Raz na jakiś czas zdarzy się weekend, podczas którego udaje się skutecznie zmniejszyć kupkę wstydu. Mam takie szczęście za sobą. Oczywiście minął pod znakiem gier z otwartym światem. Głównie.

Na początek Saints Row 2. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną z odsłon tej serii. Wiedziałem co to jest, ale kompletnie nie spodziewałem się, że:
1. można latać,
2. miasto jest olbrzymie,
3. ciągnik siodłowy pędzący autostradą staje się taranem nie do zatrzymania,
4. atmosfera moralnego rozkładu i bezprawia przyciąga do gry, w końcu w sandboksach najlepsze są właśnie epickie rozwałki,
5. gra posiada zadziwiająco rozbudowany kreator postaci.

Zrobiłem sobie Leeloo i spędziłem kilka godzin testując co można, a czego nie. Nie wróciłem już do tej gry drugiego dnia i chyba nigdy nie wrócę. Podobno część czwarta jest warta uwagi. Może kiedyś.

Borderlands 1. Wstydem było by się przyznać, że nigdy nie grałem w ten kultowy tytuł. Trochę próbowałem, ale lata temu, na pececie, bez przekonania. Nie pamiętam czy mnie zniechęcił cel-shading czy raczej konieczność duszenia przycisku żeby zebrać wypadający z martwego przeciwnika towar. Tym razem Borderlands mnie oczarowało. Proste, bez nadmiernego wydziwiania, okraszone humorem i klimatem zbliżonym do jednej z moich ulubionej franczyzy - Fallouta. Pewnie nigdy tego nie przejdę, ale myślę, że wypadało by pozyskać część drugą i choć trochę na niej pograć. Z szacunku.

Civilization Revolution nie jest może klasycznym przykładem sandboksa, ale niewątpliwie należy do gier z otwartym światem. Uważam się za smakosza Cywilizacji. Ugrałem na tej serii setki kampanii. Ta odsłona to jakiś bękart . Do tego z wodogłowiem. Nie przekonuje mnie sterowanie padem, nie przekonuje mnie anachroniczne GUI. Wyłączyłem po 20 minutach, obrażony niczym księżniczka. No, ale obiecałem sobie, że dam jej jeszcze jedną szansę.

Super Meat Boy. Demo tej gry przechodziłem wiele razy. Szczerze mówiąc raczej kibicowałem niż grałem, ale zapamiętałem ją jako niewątpliwy hit kilku imprezek. Cierpliwości starczyło mi na 12 leveli. Uważam, że to i tak sporo. Pad jest cały, ani razu nie rzuciłem go w kąt pokoju.

Puzzle Quest 2. Nie wiem po co ktokolwiek robi takie gry, nie wiem kto je wydaje. A liczebnik w tytule to już wręcz napawa mnie niepokojem.

2014-06-18 10:41:11

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-09-24

Nie rozczulałem się tutaj ostatnio nad swoimi bojami, bo też nie było nad czym

2016-03-15

Nic tak nie odświeża zwapniałego umysłu jak zmiana nawyków. Czasami może to być prosta rzecz, choćby odwrócenie o 180 stopni kontaktów włączających światło w mieszkaniu

2013-08-19

Do siedemnastego września zostało już mniej niż miesiąc, zdajecie sobie z tego sprawę? Jestem tak bardzo złakniony klimatu rockstarowego sandboksa miejskiego, że zacząłem się zastanawiać nad zakupem GTA IV w wersji x360