Niedługo miną 3 tygodnie mojej męczarni z Shadow of Mordor

Niedługo miną 3 tygodnie mojej męczarni z Shadow of Mordor. Mam kilkanaście procent fabuły, mam kilkanaście godzin na liczniku. Cierpię z każdym włączeniem tej gry, nie pamiętam żebym choć raz ugrał 2 godziny za jednym posiedzeniem.
Wczoraj nastąpił przełom. Zabiłem pierwszego z głównych wodzów i wydaje mi się, że powoli zaczynam łapać o co tam chodzi. Wykształciłem nawet przyjemność z zabijania orka przez klasyczną kombinację mordorską, czyli olśnienie energią podczas przeskoku nad jego głową, po czym następuje grad ciosów mieczem, który prowadzi do wybuchu jego czerepu. Nie dość, że onieśmiela kamratów ofiary to jeszcze powoduje odzysk życia.

Ciekawi mnie jakie jeszcze zdolności mogę odblokować u bohatera i chyba to jest jedyny powód abym kontynuował rozgrywkę. Biegam więc dalej po zadymionej i burej krainie, o wielkości nie przekraczającej czwartej części dowolnie wybranej marchii prowincji Skyrim, o terenie tak zróżnicowanym jak blokowisko z wielkiej płyty. Biegam i marzę, że nadejdzie czas na grę, w której gandalfopodobny bohater będzie mógł przemierzać całe Śródziemie. I nie będzie żałował mocy swego kostura.

Tymczasem pojawił się Hobbit: The Desolation of Smaug w wersji rozszerzonej (3 godziny i 6 minut).

2014-11-04 08:02:32

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-07-27

Ukończyłem Uncharted 2, wspaniała przygoda. Szedłem na spokojnie, na normalu - bez lizania ścian

2015-12-14

Trawers to jedyny poprawny sposób na zdobywanie Fallouta. Zbierałem w weekend materiały do notki z tezą: "10 najbardziej irytujących rzeczy w F4"

2015-08-03

Jako zapalony nurek w stanie spoczynku musiałem sprawdzić jakież to limity i ograniczenia obowiązują Geralta w przedmiotowej problematyce