Przygoda z Dying Light dobiega końca

Przygoda z Dying Light dobiega końca. Niestety gra nie pozwoliła mi się scalakować. Liczne błędy i glitche graficzne czy dziury w mapie okazały się mniej irytujące niż uszkodzony system zdobywania trofeów oraz statystyki, które się nie aktualizują. Skontaktowałem się nawet w tej ostatniej sprawie z Techlandem i dostałem bardzo ciekawą odpowiedź: "Statystyki mogą wariować jeżeli wyłączasz konsole bez poprawnego wyjścia z gry". Przyznajcie się... kto z was poprawnie wychodzi z gry przed wyłączeniem konsoli?

Podobno lada chwila ma wyjść patch 1.0.3 i załatwić te problemy, ale jest już za późno, raczej nie preorderuję już kolejnej gry od Techlandu. Na pewno ją jednak kupię, bo DL sprawiło mi wiele radości przez te 47 godzin.

Po ukończeniu i zrobieniu czego się da rozpocząłem "nową grę plus" celem pomagania innym graczom w fabularnym co-opie. Szybko mi przeszło, do multi nie przyciągnął mnie na dłużej nawet dość ciekawie pomyślany tryb "Be The Zombie". Jednak z tego wszystkiego nasunął mi się zupełnie inny wniosek. Pamiętacie jak narzekałem na kukłowate manekiny, które podstawiono za zombie?

W miarę upływających godzin z grą garnitur zombiaków staje się coraz bogatszy. Poza pierwszymi godzinami gry nie zdarzyło mi się narzekać na monotonię w tłumie zombie. Gra wita nas bardzo szczegółowo odwzorowanym blokowym mieszkaniem wraz z przyległościami, ale sedno czyli zarażeni stanowią kopypastowane hordy łysych pań w bieliźnie. Na ogół są one pozbawione przynajmniej jednej kończyny górnej. Kradły antyzynę i zadziałał postapokaliptyczny szariat? Może one wszystkie naraziły się Raisowi? Dla rozpoczynającego przygodę gracza stanowią one oczywiście wyzwanie, bo deską czy rurką nie gra się łatwo, ale pierwsze wrażenie można przeżyć tylko raz.

Zadziwia mnie, że w tak dużej produkcji popełniono prosty błąd jakim jest częściowe urżnięcie efektu WOW. Zauważam też poważne braki w balansie rozgrywki - dlaczego gra pauzuje kiedy gracz grzebie w plecaku? Dlaczego zombiaki mogą go zjeść kiedy używa wytrychów, ale wpada w kieszeń czasoprzestrzenną chcąc wykonać sobie apteczkę czy elektryczny sierp? Nie mogę tego zrozumieć, podobnie jak konstrukcji UI w menu. Jeżeli lubicie skrolowanie długaśnych list, bez możliwości choćby skakania pomiędzy sekcjami, to DL bardzo wam się spodoba. Zaś barokowy nadmiar komponentów, broni i zasobów tłumaczę sobie krótkim czasem od wybuchu apokalipsy oraz stosunkowo małą liczbą ocaleńców na tym obszarze.

Drogi Techlandzie, gdybyś szukał konsultanta/testera to wal śmiało.

#dyinglight #techland #ps4

2015-02-17 09:47:00

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2013-02-19

Uwielbiam GTA. Ta seria brutalnie wyryła mi z korze mózgowej wyjątkową niechęć do gier nie noszących znamion sandboksu

2015-03-28

Rockstar opublikował wczoraj dość niesamowite grafiki z GTA V w wersji PC. Nie jest to co prawda gameplay, ale podejrzewam, że naodpowiednio dopasionym komputerze gra będzie wyglądała naprawdę nieprzeciętnie

2015-06-09

Sto sześćdziesiąt godzin w trzy tygodnie, które minęły już od premiery. Straszliwie dużo grania za mną i całkiem sporo przede mną