Od tygodnia zastanawiam się czy najnowsza odsłona Far Cry powinna nosić hańbiący numer 3

Od tygodnia zastanawiam się czy najnowsza odsłona Far Cry powinna nosić hańbiący numer 3.5 czy zasłużyła na 4. Trudno o werdykt, bo nie przeszedłem jeszcze fabuły. Zajmuję się na razie tym co w serii najlepsze - polowaniem, pacyfikacją strażnic i zdobywaniem kolejnych dzwonnic. Nade wszystko jednak kontemplacją świata. Podzielę się wrażeniami.

ŚWIAT PRZEDSTAWIONY
W mojej opinii do sandboksa zawsze lepiej będzie pasował archipelag tropikalnych wysp niż himalajskie doliny. Nie byłem entuzjastą Kyratu, ale już po chwili gry stałem się nim. Skojarzenie nasuwa się samo - czuję, że wróciłem do prowincji Skyrim. Nie jest to jednak przysypany śniegiem i przemarznięty norski świat, ale jakby melanż - lasów klimatu umiarkowanego i himalajskiego ukształtowania terenu. Zdarzają się wycieczki w okolice nawet 8000 m.n.p.m., ale częściej dane jest nam stąpać po wybujałych trawach niż śnieżnych zaspach. Widoki bywają epickie, ta generacja w 100% spełnia moje oczekiwania pod względem graficznej oprawy. Brakuje co prawda niesamowitych artefaktów architektury, które stanowiły o jakości świata Skyrim, ale też jest zajebiście. Nie raz i nie dwa oddawałem hołd w kierunku kadru jaki pojawił się w telewizorze.

WROGOWIE
Pojawia się nowa klasa wrogów. Przypominają nieco karaibskich asasynów. Poruszają się skrycie, korzystają z łuków, porozumiewają się charakterystycznym gwizdem, widzą przez krzaki. Dodatkowo posiadają zdolność władania okolicznymi drapieżnikami. Jest to miły akcent, który zachęca do nieco bardziej rozważnego stawiania kroków. Niestety nie zasiano ich zbyt wielu na mapie. Prawdziwym wyzwaniem jest jednak para rozjuszonych nosorożców. O ile mi wiadomo gatunek ten, poza Afryką, występuje raczej w południowej części Azji. Przeciwnicy czasami rezydują w Twierdzach, są to takie większe strażnice - lepiej ufortyfikowane, posiadające więcej alarmów i wsparcie kawalerii powietrznej. Zdobywanie twierdz to mój, drugi po polowaniu, ulubiony element FC4. Szkoda, że jest ich tak niewiele.

ZABAWKI
Zagadka: rura, która daje nadspodziewanie dużo radości. Zaczyna się na "M", dziewięć liter, poziomo (a w zasadzie pod kątem). Jasne, że moździerz. Szkoda tylko, że nie jest przenośny, ale na osłodę wyposażono go w pociski kasetowe. Drugi nowy gadżet to Bączek. Niewielki helikopter-samoróbka. Świetnie nim się steruje, jest dość szybki, stanowi najwygodniejszy sposób poruszania się po pagórach. Jedyny minus to ograniczony pułap, nie jest to jednak zbyt poważny problem. Jest jeszcze słoń, o którym pisano dość dużo. Ja wspomnę tylko, że faktycznie dobrze się nim szarżuje.

HISTORIA OPOWIEDZIANA
Wychowany w USA młodzian wraca do kraju przodków by oddać ostatni hołd matce. Początkowo lekceważony, z gracją wplątuje się w wojnę domową, tradycyjnie przejawia cechy właściwe Korfantemu, Kościuszce czy Husowi. Staje się bohaterem. Pomoc towarzyszy broni z partyzantki nie jest mu potrzebna, dokona zemsty własnymi rękami, mordując kilka setek, jeżeli nie tysięcy, ubranych w czerwone odzienie (dla ułatwienia) wrogów. Myślę, że nie trzeba dodawać nic więcej.

FC4 to dobra gra. Pokocha ją każdy fan FC3, a tych zdaje się jest kilkanaście milionów. Nie liczę wszystkich, którzy skorzystali z promocji w zatoce.

2015-03-04 12:15:10

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-11-04

Jeden z Archaniołów wyrwał się z Mad Maksa by wylądować gdzieś na obrzeżach Sandy Shores

2015-12-10

Upcykling – forma przetwarzania wtórnego odpadów, w wyniku którego powstają produkty o wartości wyższej niż przetwarzane surowce [Wikipedia]

2015-07-26

Ponoć jedna z najlepszych gier na PS3. Długo się za nią zabierałem - ponad sześć lat