Ilustrację wpisu wykonałem w trakcie niezwykle atrakcyjnego wizualnie fragmentu gry

Ilustrację wpisu wykonałem w trakcie niezwykle atrakcyjnego wizualnie fragmentu gry. Przemieszczanie się po elementach konstrukcyjnych zawieszonego gdzieś nad Londynem sterowca było mocno eksponowane już we wczesnych materiałach promocyjnych. Plastyczne cienie, efekty atmosferyczne, dynamika kadru - w grze wszystko wydawało się perfekcyjne. Zatrzymana klatka, którą tutaj widzicie, stanowi doskonałe podsumowanie mojej oceny The Order: 1886.

Najmniej istotnym mankamentem Zakonu jest, zupełnie przeciwnie do obiegowej opinii, jego długość. Historia została opowiedziana za pomocą czterech dużych misji. W klasycznej grze stanowić by to mogło pierwszy z dwóch, góra trzech, aktów. Nastawiałem się, że siadam go gry na 4-5 godzin, finalnie posiedziałem przy niej 4 wieczory po 2-3 godziny. Wcale nie za mało.

Historia w kilku momentach sprawiła wrażenie dojrzałej, opowiedzianej za pomocą środków wyrazu jadalnych dla gracza 25+. Niestety fundament fabuły stanowią wprawiające w zakłopotanie banały. Prawi i sprawiedliwi rycerze walczą z rebeliantami, potem z wilkołakami, wampiry tworzą rządowy spisek, pod koniec następuje zdrada i korekta stron. Nie ma w tej opowieści nic co wyzwoliło by emocje, które utrzymają się w umyśle na dłużej niż pięć i pół sekundy.

Początkowo przeszkadzał mi zdecentralizowany widok zza pleców, czyli nawiązując do mowy filmoznawczej: półzbliżenie odtylcowe. Przyzwyczaiłem się po 2-3 godzinach. Nie mogłem się za to przystosować do ciągłych niekonsekwencji. Bohater pojawia się w grze w kilku wariantach motorycznych:
- tylko chodzenie,
- chód i bieganie,
- chodzenie i strzelanie,
- full opcja czyli chód, bieganie i strzelanie,
- skradanie się.

O ile mogę wybaczyć to, że nie możemy wyjąć broni w kwaterze głównej i rozwalić wszystkich dziadków przy okrągłym stole (w zasadzie czemu nie?), to jest dla mnie kuriozalnym fakt, że bieganie jest udostępniane graczowi tylko w określonych sytuacjach. Największy absurd stanowi pewien skradankowy etap, w którym bohater z nieśmiertelnego, przedwiecznego rycerza nagle zamienia się w dupę wołową, padającą od jednego strzału z cieciowego pistoletu.

Sprzeczności to największy wróg projektanta gry. Co z tego, że całość wygląda i brzmi świetnie (na marginesie: to już druga w tym roku gra AAA z Chopinem, podprogowa reklama Pendolino?).

Kupiony w zeszłym tygodniu The Order: 1886 wrócił na Allegro w ciągu godziny od momentu ukończenia fabuły. Kolejna godzina i gra znalazła nowego właściciela. Kosztowało mnie to w sumie nie więcej niż 10 zł. To stanowczo za mało, wyceniam ją na pięć razy tyle. Kiedyś pewnie będzie megahitem PS+.

2015-03-24 08:48:04

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-04-23

W GTA V gram od 582 dni, czyli prawie 20 miesięcy. Skończyłem dwa razy fabułę, uzyskałem 100% gry w grze

2017-10-17

Zeszły tydzień ułożył się na tyle nietypowo, że spędziłem dwa wieczory niezobowiązująco przykuty do komputera

2015-03-03

The Walking Dead od Telltale przechodziłem w miarę ukazywania się kolejnych epizodów