Cały dzień z GTA Online

Cały dzień z GTA Online. Zaczęło się od tego, że moja postać na 9 poziomie, przeniesiona z X360, musiała być rozwinięta o trzy oczka, aby w ogóle móc wziąć udział w wieloosobowych napadach. Aktualizacja była wyczekiwana od prawie roku. Sporo czasu, ale zawsze krócej niż sami wiecie z czym :)
Od rana bawiłem się w sieciowym Los Santos. Wszystkiego po trochu i w ciągu 2-3 godzin, na pełnym luzie, zacząłem odpowiadać na zaproszenia do napadów. Nie były one oczywiście kierowane specjalnie do mnie. Mogę powiedzieć, że przez większość czasu byłem najmniej doświadczonym graczem w instancji. Poziom graczy oscylował zazwyczaj pomiędzy 50 a 150. Raz zdarzyło mi się grać w tenisa z kolesiem na poziomie 848. Nie wyobrażam sobie nawet ile to musi być godzin.
Pierwsza z misji przygotowawczych udała mi się gdzieś po 15-stej próbie. Za każdym razem albo było za trudno dla nooba z półautomatem, albo trzeba było się skradać, albo ktoś wyszedł, albo ktoś usnął... życie codzienne w MMO. Nigdy tego nie zaznałem, nie miałem się do czego odnieść (poza Ogame), więc byłem cierpliwy. Przez cały ten czas nie zawiodła infrastruktura sieciowa, nic się nie rozłączyło. Czekania było sporo, jednak raczej z winy graczy, do ostatniej chwili wybierających kolor i fason spodni.
Pierwsza ukończona misja polegała na dojechaniu z centrum Los Santos na lotnisko McKenziego, aby porwać samolot ucieczkowy. Droga długa, można było się zabrać z kimś albo śmigać samemu. Przy tej okazji miałem okazję zobaczyć najróżniejsze style jazdy. Lotnisko było solidnie chronione, po chwili przyjeżdżały posiłki i flankowały. Nie było bardzo ciężko, ale trzeba jakiś tam poziom ogarnięcia reprezentować. Mieliśmy tylko jedno zapasowe życie na całą czteroosobową drużynę. Po walce jedna z osób wzięła samolot i udała się na LSI, a reszta czekała. Kiedy prezesowi udało się bezpiecznie wylądować cała banda została przeniesie obok niego, a misja zaliczona. Od razu rozpoczęła się strzelanina podczas, której zginąłem z rąk kumpli. Ze trzy razy, sam zabijałem dwa razy. GTA Online.
Pozostały jeszcze dwa etapy przygotowawcze i sam napad. Następnym krokiem powinna być kradzież więziennego autobusu, który posłuży do odbicia ziomka. Cała sekwencja wydaje się bardzo atrakcyjna, element wieloosobowości sprawia, że akcje mogą być ciekawsze niż tłusto oskryptowane Heisty z wątku głównego. Jeżeli jednak nie posiadamy zgranej ekipy to napady stają się męczarnią. Czwarte podejście do długiej, składankowej sekwencji z podłożeniem bomby IEM w jakimś laboratorium jest szalenie frustrujące. Szukanie ogarniętych towarzyszy odbywa się po omacku i jest chyba największą wadą tej gry. No chyba, że się posiada ich już wcześniej…

2015-03-27 18:34:59

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-12-10

[uwaga, to będzie kolejny post na temat jakości usług sieciowych PS4] Kiedy Electronic Arts daje prezenty to cały świat klaszcze i przytupuje

2016-11-22

Automatron, chronologicznie pierwszy fabularny dodatek do F4, ma wyjątkowo udany plakat

2016-08-12

Drugi dzień gry i drugi raz kiedy nie mogłem się późną nocą oderwać od pogoni za "jeszcze jedną planetą"