Dzień powszedni Bloodborne Po kilku dniach gry i niezliczonej liczbie śmierci zadanej mi widłami, siekierami, ostrymi zębami, tudzież garłaczami, zaczynam traktować Centralne Yharnam jak własny dom

Dzień powszedni Bloodborne

Po kilku dniach gry i niezliczonej liczbie śmierci zadanej mi widłami, siekierami, ostrymi zębami, tudzież garłaczami, zaczynam traktować Centralne Yharnam jak własny dom.

Zanim udam się w Rejon Katedralny wchodzę w każdy zakamarek, rozglądam się za leciutkimi odblaskami światła, oznaczającymi fanty czekające na ratunek z moich zakrwawionych, zbyt długich rąk. Być może są schowane za stertą beczek, albo leżą na wąskiej, trudno dostępnej belce. O tak - to szkarłatny naszyjnik, można go przerobić na upgrade do broni. A już myślałem, że ten rejon mam przeszukany w stu procentach.
Pukam do niektórych domostw. Choć nikt nie chce mnie wpuścić, staram się z tymi ludźmi zaprzyjaźnić. Kto wie - może za którymś razem powiedzą mi coś nowego, ciekawego, albo wyciągnę nowe znaczenie z tekstu słyszanego po raz wtóry.

W Bloodborne takie rzeczy są na porządku dziennym. Nie ma tutaj listy zadań do wykonania, więc łatwo coś przeoczyć, łatwo pominąć jakiś zakamarek lub opcję dialogową, która pojawia się niespodziewanie u NPCa, z którym dawno nie rozmawialiśmy. Przypomina to klimatem trochę szukanie sekretów w Doomie - opukiwanie ścian, choć jest zrealizowane w sposób bardziej nowoczesny niż we wspomnianym klasyku. To gra, która traktuje gracza poważnie. Wie, że elementem rozgrywki jest odkrywanie jej zasad. Wie, że znacznik na minimapie to -50 do immersji, że eksploracja to bardzo ważna rzecz w życiu gracza. Jest świadoma jaką satysfakcję daje pierwsze ubicie niesamowicie trudnego przeciwnika, który już dzień później staje się tylko leciutką przeszkadzajką i to nie z powodu zdobycia nowego uzbrojenia, bądź podniesienia lvl gracza, ale manualnych umiejętności walki: użycia broni białej jako głównej, palnej jako pomocniczej, dodatkowo strategicznie wymierzonych doskoków, odskoków, rzutów Mołotowami, czy piciem życiodajnej krwi.

Nie mogę się doczekać wejścia w Rejon Katedralny, ponoć znajduje się tam Święty Kielich.

[Jacek Ncr]

2015-04-01 14:30:01

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-01-12

Pisałem już o niespecjalnie oszałamiającym wrażeniu jakie wywarła na mnie w pierwszym kontakcie fabuła Phantom Pain

2015-06-23

Pozazdrościłem Xboksowi wstecznej kompatybilności i pożyczyłem sobie PS3. Przyświecają mi dwa cele: - wypełnienie pustki po Sami Wiecie Czym, - nadrobienie kilku ważnych zaległości z przeciwnego obozu poprzedniej generacji

2016-03-30

Stałem się hazardzistą. Nadmienię, że w życiu pozagrowym nie ekscytują mnie zakłady sportowe, ruletki, jednoręcy bandyci czy całonocne rżnięcie w pokera