Ukończyłem AC:Unity

Ukończyłem AC:Unity. Ostatniej misji nie towarzyszyły jakiekolwiek emocje. Ani radości, ani ulgi, ani żalu, że to już koniec.

Radości brak, bo to przyzwoita gra, z którą spędziłem całkiem przyjemne dwadzieścia kilka godzin. Ulgi nie było, bo liczne minusy nie zdołały przysłonić mi plusów. Żal, że już koniec? Jaki tam koniec, w Paryżu zostało do zrobienia jeszcze bardzo wiele rzeczy i nie są to misje typu przebiegnij szybko po dachu albo znajdź i zneutralizuj kuriera. Mam na myśli zagadki Nostradamusa, śledztwa oraz duży fabularny DLC czyli Dead Kings.

Tylko czy ja mam na to wszystko siłę? Niby można grać, ale każda sekunda zabawy zepsuta będzie odbiciem mojej twarzy w telewizorze. Zaciśnięte zęby, zmarszczone czoło, wiadomo - nie tak łatwo wyrzucić z pamięci metascore równy 70 i co gorsze userscore na poziomie 4,7 punktu. Mimo wszystko będę bronił tezy, że jest to najlepszy z miejskich assasynów. Gra, której zabrakło jednego kwartału na dopracowanie kilku niuansów. Być może problem był po stronie zbyt restrykcyjnych filtrów antyspamowych - raporty pisane przez testerów nie docierały do skrzynek pocztowych osób decyzyjnych. Mimo to sprzedali 10 milionów, wynik nieprzyzwoicie dobry. Do zobaczenia w Londynie.

2015-04-14 07:08:40

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-08-20

Minęły już dwa miesiące odkąd rozpocząłem ogrywanie na PS3 niezwykle bogatej kolekcji gier, udostępnionych do tej pory w usłudze w PS+

2015-03-24

Ilustrację wpisu wykonałem w trakcie niezwykle atrakcyjnego wizualnie fragmentu gry

2013-10-09

Rockstar chyba zainwestował zarobione na GTA V pieniądze w swój SocialClub. W końcu, bo do przedwczoraj dział gorzej niż tasmańskie serwisy rządowe