Mógłbym napisać o tym jak niezwykłym przeżyciem było przejście wczoraj The Unfinished Swan

Mógłbym napisać o tym jak niezwykłym przeżyciem było przejście wczoraj The Unfinished Swan. W kontekście poruszanych tutaj ostatnio tematów nie mogę się jednak przyznać, że pociekła mi na koniec łezka. Więc coś z zupełnie innej beczki.

Maj czasem wielkiego oczekiwania. Eleganckie kobiety w pięknych tutaj toaletach, eleganccy mężczyźni – białe koszule, wspaniałe krawaty. Już przygotowane za mną wielkie przyjęcie, będą szampany. Jednak nie samymi recenzjami Polygon człowiek żyje, nie same "Niezapomniane noce" ogląda. Aby zabić czas w tym cudownym okresie postanowiłem zagrać coś lekkiego.

Od dłuższego czasu chodziła za mną strzelanka. Prosta, liniowa, korytarzykowa (a co tam!), szybka i dynamiczna klasyczna rozwałka z widokiem z pierwszej perspektywy. Rozmyślałem nad którymś z wydanych na PS4 Call of Duty, ale ostatecznie wybrałem Metro Last Light. Chciałem nie tylko zobaczyć, ale i coś przeżyć. Nie był to mój pierwszy kontakt ze światem moskiewskiego metro. Miałem kiedyś koszulkę z mapą tego środka masowego transportu, ale już nie mam. Wcale nie dlatego, że stałem się ostatnio umiarkowanym rusofobem - po prostu się sprała. Wszystko marność.

Pomyślałem, że jak klimat to na całego i odpaliłem grę z rosyjską ścieżką dźwiękową. Po kwadransie wróciłem do do angielskiej, jednak lubię wiedzieć co do mnie mówią. Całkiem dobrze to wypadło, bo dubbingowali z akcentem. Klimat uratowany. Całkiem sporo detali można sobie obejrzeć w tym metrze. powierzchnia Moskwy wygląda apokaliptycznie dobrze, ale to podziemia robią największe wrażenie. Czujesz, że ci ludzie naprawdę tam żyją. Nie ma minimapy, nie ma atakujących z każdej strony na ekranie znaczników, nie ma GPS-ów, jest za to lęk przed brakiem amunicji, apteczek, mnóstwo szperania i eksploracji zakamarków.

Niechże Bethesda przestanie się w końcu krygować i zapowie kolejnego Fallouta! Erzac w postaci Metro Last Light wystarczył mi na tydzień. Bardzo udany tydzień.

2015-05-15 09:20:34

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-11-30

Im mniej otwartych wątków na liście zadań w dodatkach do Fallout 4 tym krótsze sesje i dłuższe przerwy pomiędzy nimi

2015-03-19

Pierwszy raz usłyszałem o wąsaczu podczas targów E3 w 2013 roku. Byłem wtedy pod dużym wrażeniem Dishonored, więc nasycony steampunkiem, wiktoriański Londyn również musiał mnie zainteresować

2014-04-15

Do tej pory nie przyznawałem się przed szeroką publicznością - zawodowo trwonię czas na samodzielnym stanowisku o dość skomplikowanej charakterystyce, którą trzema słowami można by określić jako: programista + analityk + administrator