Mój stosunek do kotów jest z grubsza podobny do tego jakie relacje z nimi ma Geralt

Mój stosunek do kotów jest z grubsza podobny do tego jakie relacje z nimi ma Geralt. Nie zmienia to faktu, że spodobał mi się rynsztunek wiedźmińskiej szkoły kota. Po pierwsze dlatego, że wygląda dobrze - wyjątkowo prosta, skórzana, asymetryczna z przodu, kamizelka ubierana na białą koszulę z krótkimi rękawami. Minimalistyczne dodatki. Wizualnie jedynie przeszkadza mi sposób zawieszenia talizmanu - jakimś trafem przypomina mi leszczy, którzy wysuwają srebrny łańcuszek z krzyżykiem spod czarnego golfa.

Jest to zbroja lekka, a więc dająca największe premie do ataku i regeneracji. O ile pamiętam zawsze budowałem postać w grach RPG na mały czołg: deadryczne zbroje w Skyrimie, pancerze wspomagane w Falloucie. Geralt jednak zasługuje na to aby promować jego zwinność. Nie po to tyle czasu męczyłem się na najwyższym poziomie trudności, żeby nie korzystać z wyuczonego tańca szermierczej śmierci.

Koci rynsztunek zostanie ze mną już do końca gry - można go aż czterokrotnie ulepszyć. Mam już plany wykonania pancerza Mk.2 ale brakuje mi nieco doświadczenia by go założyć. Ciekami mnie jednak jak bardzo będzie się zmieniał wizualnie. Mam wielką nadzieję, że zostanie równie minimalistyczny.

Wiedźmin słynie z wysokiego poziomu zadań pobocznych, Poszukiwania tego zestawu rynsztunku okazały się fascynującą przygodą. Nieco mniej spektakularną niż w przypadku szkoły gryfa, ale dużo bardziej intrygującą. W końcu szkoła kota to najbardziej tajemniczy i mroczny z wiedźmińskich cechów.

2015-06-01 07:53:01

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-05-19

Ach co to była za premiera. Spotkanie z pierwszoplanowymi aktorami dubbingowymi, smaczki i ciekawostki wprost z ust twórców gry - wszystko to w Warszawie

2013-07-20

Ostatnią kwartę urlopu spędziłem przy konsoli. Głodny sandboksa wpadłem po uszy

2014-11-06

Wczoraj mieliśmy pierwszą środę miesiąca, wypadało więc niezwłocznie po przyjściu z pracy uruchomić PS4 i ściągnąć nowości dostarczane w ramach PS+