Im dalej w las tym gorzej

Im dalej w las tym gorzej. Oczywiście Heavy Rain może się podobać, ale mam wrażenie, że 1/3 scen jest zbędna albo kiepsko wyreżyserowana. Może to wina kiepskiego przekładu, może "teatralnego" dubbingu, może samego scenariusza? Nie chce mi się nawet przełączyć na oryginał aby porównać. Chcę po prostu skończyć swoją wersję historyjki o mordercy origami i zapomnieć. Beyond: Two Souls też raczej wykreśliłem z listy rzeczy do zagrania. Gdzie jest problem?

Ta gra nie ma rytmu. Są cudownie skomponowane sceny, napięcie buduje każdy krok, każda błahostka. Wszystko pęka w dialogach. Wybór akcentu emocjonalnego podczas wypowiedzi burzy całą dotychczasową rozmowę. Kwestie padają z czapy, nie wynikają z poprzednich. Możesz być supermiły, potem wrzasnąć jak furiat by za chwilę znów przemienić się w chłodny aloes. Rozmówca będzie reagował w stosunku 1:1. Gra miała mieć charakter filmowy, ale zabrakło tego co najważniejsze - zachowania związków przyczynowo-skutkowy, ale nie tych w szkielecie głównej historii tylko w scenach rozmów. Mnie to śmieszy, a survival horror chyba nie powinien. Kiedy nastrój pryska zaczyna się czepialstwo. No i już lecimy z górki...

Prawda może też być taka, że moja umiarkowana niechęć do HR mogła narodzić się w przerwach pomiędzy posiedzeniami. Nie potrafiłem się powstrzymać i znów stałem się Johnem Marstonem. Howdy! Howdy! Howdy!

2015-06-26 06:31:01

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-01-12

Pisałem już o niespecjalnie oszałamiającym wrażeniu jakie wywarła na mnie w pierwszym kontakcie fabuła Phantom Pain

2015-06-30

Mój związek z Heavy Rain rozpoczął się od zauroczenia, które szybko popadło w rutynę by czwartego dnia zmartwychwstać

2016-12-20

Od pierwszej minuty wiemy, że chłopak przeżyje. Opowieść, którą tym razem sprzedaje nam Ueda jest jednym wielkim wspomnieniem